Lifestyle według własnych zasad

NIEDZIELA,KAPELUSZ I BLACK and WHITE

JAK PROSTO ODMIENIĆ ZWYKŁY T-SHIRT

UPIĘKSZANIE TWARZY - FAJNA FUNKCJA W MOIM APARACIE

sobota, 19 kwietnia 2014

sobota, 19 kwietnia 2014
Ostatnio pisałam Wam, że zostałam wzięta za małolatę, a dziś stwierdzam, że się starzeję. Po czym to poznaję? Ano po tym, że zachciało mi się prac w ogrodzie. Mnie gdzie całymi latami rodzicie próbowali mnie zagonić ot choćby do podlewania, a ja się migałam od wszelkich prac w ogrodzie jak umiałam. W ogrodzie to ja co najwyżej mogłam się opalać i czytać książki. Koniec kropka.


Dlatego też w ostatnich dwóch latach większość naszego ogrodu pokryła się trawą bo z nią jest najmniej pracy. A w części pod uprawę warzyw posadziliśmy truskawki, z którymi też nie ma za wiele roboty. Ale w tym roku coś mi się poprzestawiało i ogródek nawiozłam,poryłam i zasiałam warzywa.
W innych częściach ogrodu posadziłam kwiaty. Doniczki też obsadziłam nasionami. I teraz zostaje tylko czekać co mi z tego wyjdzie :)











W przypływie chęci odnowiłam ławkę ogrodową i huśtawkę, która nie załapała się na zdjęcie. Tak w ogóle to ostatnio mam fazę na biały kolor i wszystko tak maluję :)


Ale najbardziej jestem dumna z tych zdjęć pszczół i motyla, które sfotografowałam na naszej kwitnącej wiśni. Zdjęcia są zrobione moim kompaktem Samsung WB250F i jedyne co z nimi zrobiłam to to że troszkę je rozjaśniłam. Zaś same zdjęcia zostały zrobione na zwykłych ustawieniach automatycznych. Da się ? Da !
To by było na tyle jeśli chodzi o moje ogrodowe prace. Jak mi coś z nasion i sadzonek  wyrośnie to się pochwalę :)))





A na koniec chcę Wam wszystkim życzyć Wesołych Świąt Wielkanocnych

środa, 16 kwietnia 2014

środa, 16 kwietnia 2014
Już jakiś czas temu kupiłam sobie plecak ale jeszcze się nie zdarzyła okazja żeby Wam go tu pokazać więc nadrabiam tę zaległość. Czemu kupiłam sobie plecak? Czy nie jestem na niego za stara?
Otóż plecaki są ostatnio w modzie i nawet w moim wieku można je nosić. A tak na całkiem na serio z plecakiem zazwyczaj jest mi wygodniej niż z torebką. Zwłaszcza wtedy kiedy wybieram się gdzieś z córcią. Zamiast tachać ze sobą wypchaną dużą i nieporęczną torebkę wszystko wygodnie zmieszczę w plecaku. I co ważne mam wolne obie ręce żeby lepiej pilnować moją prawie 4 latkę. Kto miał styczność ten wie jak ruchliwe są takie dzieci :) To by było na tyle jeśli chodzi o wstęp i wyjaśnienia. 


Plecak kupiłam w C&A kiedy to akurat była akcja rabatowa dla ich fanów na fb dzięki czemu plecak nabyłam ze zniżką 20 % Teraz to właśnie ten plecak towarzyszy mi częściej niż jakakolwiek torebka.
Uwielbiam go po prostu. No i wyglądam z nim młodo bo ostatnio zostałam wzięta za uczennicę :)
Nie powiem połechtało to moją próżność. Co prawda najpierw wprawiło mnie w osłupienie, że jakiś obcy facet po 50 tce mówi do mnie tak prosto z mostu per ty. No bo jak to ponoć to młodzi są niewychowani, a tu proszę takie zachowanie. Ale potem pomyślałam sobie, że nie jest jeszcze ze mną tak źle i chyba dobrze się trzymam jak na swoje lata. I tym optymistycznym akcentem kończę.








poniedziałek, 14 kwietnia 2014

poniedziałek, 14 kwietnia 2014
Wielkanoc tuż tuż więc dzisiaj chciałam Wam pokazać moje dekoracje do okien. Zrobiłam je sama w zeszłym roku i właśnie ponownie zawiesiłam je w oknach. Robi się je banalnie prosto i tanim kosztem więc śmiało każdy może podobne wykonać. Są to wielkanocne pisanki / jajka ze styropianu ozdobione kawałkami tkanin. Ot i tyle :)



Aby wykonać takie pisanki potrzebne są :
- styropianowe jajka do nabycia m.in w sklepach typu wszystko po 2,99 zł, koszt takiego jajka w zależności od wielkości to ok 1 zł
- jeśli chcecie zrobić też wianek to przyda się styropianowe kółko
- kawałki tkanin
- koronka lub tasiemka
- mały nożyk np do warzyw
- nożyczki
- wstążka
- szpilki


Moje dekoracje są z zeszłego roku więc częściowo ,,rozebrałam" jedno jajko aby Wam pokazać o co w tym chodzi :) Tak więc jajko nacinamy delikatnie nożykiem na 4 równe części. W te nacięcia będziemy później wpychać brzegi tkanin. Zaś same tkaniny wycinamy w taki jajowaty kształt aby idealnie pasowały do jajka. Pamiętać trzeba o tym żeby dodać zapas gdyż brzegi takiny musimy dobrze wcisnąć w szczeliny naciętego jajka. Więc do roboty. 


Jajka nacinamy nożykiem. A następnie też przy pomocy nożyka upychamy tkaninę w miejscu nacięć tak aby dobrze przylegała do jajka. 


Aby zamaskować miejsca gdzie jajka są nacinane i łączone z taniną potrzebna będzie wąska koronka albo tasiemka ozdoba, którą owijamy jajka w miejscu nacięć. 



Końce koronki łączmy na szczycie jajka szpilką. Ową szpilką przyczepiamy także ozdobną wstążkę, na której będą wisiały wielkanocne ozdoby. Ewentualnie górę jajka można ozdobić małym kwiatkiem z tkaniny np.taką różyczką. 


I to by było na tyle, wielkanocne pisanki są gotowe i można je zawiesić w oknie. Ja łączyłam je w pary bo pojedyncze jajko wydawało mi się zbyt skromne. 



Jak ktoś ma więcej czasu może takie styropianowe jajka ozdobić w technice decoupage. Mi niestety starczyło tylko czasu i cierpliwości na jedno takie jajko :)


Można też jajka ozdobić w jeszcze szybszy sposób, a mianowicie po prostu owijać je w tkaninę w sposób jak ja to mówię cukierkowy :) 


A jeśli macie też koło ze styropianu to możecie tak jak ja owinąć je żółtą tasiemką zaś w środku można zawiesić ozdobione jajko. I gotowe. Prawda, że proste ? 



wtorek, 8 kwietnia 2014

wtorek, 8 kwietnia 2014
Piękna wiosenna pogoda aż zachęca do aktywności fizycznej tak dla zdrowia i kondycji. Przyznam że nie mogłam się już doczekać momentu kiedy to będę mogła wyciągnąć mój rower. Śmigam już sobie na nim od połowy marca i choć czasem jeszcze marznę to i tak uwielbiam to. A w związku z tym, że pogoda aż zachęca do uprawiania sportu to przygotowałam wpis o spalaniu kalorii poprzez ruch. Niech sobie każdy wybierze to co lubi i rusza się po zdrowie. Bądź bohaterką dla samej siebie :)




Jazda na rowerze

Zacznę od tej aktywności fizycznej, którą sama lubię najbardziej a mianowicie od jazdy na rowerze.
Po prostu uwielbiam jeździć na rowerze, wiem jak to brzmi ale uwielbiam czuć ten wiatr we włosach i ten moment kiedy myśli płyną tak swobodnie. Jeżdżąc na rowerze najlepiej mi się myśli. Już od dzieciństwa uwielbiałam rower, to z powodu roweru dostałam pierwsze i ostatnie lanie od mamy :) Nie mogłam się powstrzymać od jeżdżenia nawet mając rękę w gipsie. Tak bardzo to lubię :)


Od 1,5 roku jeżdżę na rowerze miejskim w stylu retro. Od lat marzyłam o takim rowerze. Jeździ się na nim świetnie bo jest bardzo komfortowy. I co ważny zachowuję na nim jak najbardziej naturalną pozycję czyli proste plecy i lekko pochylony tułów dzięki czemu ciało się nie męczy w czasie jazdy.
Podczas godzinnej jazdy na rowerze spalimy tak orientacyjnie od 250 do 400 kcal w zależności od tempa jazy i terenu po jakim jedziemy. Podczas jazdy na rowerze poprawiamy wydolność organizmu, zwłaszcza serca, stawów, kręgosłupa i mięśni. Oczywiście pracujemy też nad poprawą figury :) 

Nordic Walking 

Na drugim miejscu moich ulubionych form ruchu znajduje się nordic walking czyli po naszemu tak zwane chodzenie z kijkami. Kijki są tanie i łatwo dostępne, zaś chodzić z nimi można niemal wszędzie i to będąc w każdym wieku więc można śmiało rzec że jest to sport niemal dla wszystkich. 


Ja swoje kijki mam od jakiś 7 lat i w tamtym czasie chodząc z nimi po mojej okolicy wywoływałam dosyć spore zdziwienie, tymczasem dziś chodzą z kijkami także starsze panie i nikogo już to nie dziwi. Zasady nordic walking są całkiem proste. Aby dobrze się z nimi zapoznać dobrze jest zobaczyć w internecie filmiki ze wskazówkami dla początkujących. Niemniej najważniejsze zasady to te :
- krok zawsze stawiamy od pięty
- ruchy musimy skoordynować czyli prawa noga do przodu z lewą ręką (w tym czasie lewa noga i prawa ręka pozostają w tyle) i na odwrót, na początku trzeba o tym myśleć, potem wchodzi to w nawyk tak z automatu
- kije należy trzymać tak aby ich końce były skierowane pod lekkim skosem do tyłu
Aby zacząć spalanie dobrze jest chodzić minimum 30 minut. A już po godzinie marszu z kijkami oczywiście z zależności od tempa spalimy od 350 do 450 kcal W tym czasie poprawiamy wydolność serca, mięśni, stawów i kręgosłupa. 

Pływanie

Uwielbiam wodę bo bardzo dobrze się w niej czuję. Pływać nauczyłam się już jako dziecko i bardzo sobie tę umiejętność cenię. Niestety obecnie do najbliższego basenu mam 20 km. Jest co prawda w bliskiej okolicy sztuczny akwen wodny ale ostatni raz byłam tam 3 lata temu. Skończyło się jakąś dziwną alergią skórną i od tej pory omijam to miejsce. Niemniej jak już mam okazję ,,popluskać" się gdzieś to trudno mi potem z wody wyjść :))) A jadąc na wakacje podstawowe kryterium dla mnie to jak daleko będzie do morza i jak duży będzie basen :))) Ot cała ja. 


Pływanie należy do tych sportów w których spala się najwięcej kalorii. Pływanie jest też aktywnością, która wprost idealnie rzeźbi sylwetkę.Tutaj istotne jest aby w czasie pływania często zmieniać styl. Podczas godziny pływania spalimy ok 420 - 500 kcal Pływając poprawiamy wydolność płuc, kręgosłupa i stawów. 

Aerobic

Tutaj też już dawno nie miałam okazji do ćwiczeń. Co prawda była w mojej okolicy organizowana zumba ale pani prowadząca miała dość specyficzne podejście i zraziła do siebie ćwiczące. Niemniej lubię różne rodzaje ćwiczeń wykonywane w rytm muzyki. Choć trzeba też przyznać że przy dosyć intensywnym treningu można niemal wyzionąć ducha. Wiecie chodzi o ten moment kiedy już się wydaje że nie damy rady zrobić kolejnego oddechu, a serce tak łomocze, że zagłusza wszystko :)
Aerobic ma też ten plus że możemy ćwiczyć same w domu, w necie znajdziemy mnóstwo filmików z tego typu ćwiczeniami. Ale żeby wyglądać jak pani poniżej trzeba się trochę namęczyć i napocić. 


Godzina aerobicu w zależności od intensywności i trudności ćwiczeń to 350 - 450 kcal, a ćwicząc pracujemy nie tylko nad poprawą sylwetki ale też i nad mięśniami. Jako, że nie mam możliwości ćwiczenia gdzieś w grupie toteż zamierzam wziąć się za takie ćwiczenia sama. Wystarczy odrobina zaparcia, trochę spokoju,wygodny strój i laptop z włączonym you tubem :)


Taniec

Przyznaję że odkąd w tv pojawił się taniec z gwiazdami to marzę o kursie tańca. Niestety mój mąż mimo wielu zalet to akurat do tańca, który ja tak lubię ma dwie lewe nogi więc o kursie marzyć będę dalej. Na taki kurs w pojedynkę raczej brakuje mi odwagi. Zostaje mi tylko potańczenie sobie na imprezach typu wesele rzecz jasna do pary z córcią, która po mamusi uwielbia taniec :)


Chociaż potańczyć to sobie można i bez kursu czy imprezy. Na przykład ot choćby przy sprzątaniu. Kiedyś miałam to mocno w zwyczaju :) Z walkmanem albo później dickmanem do towarzystwa lubiłam sobie potańczyć po domu :) Chociaż nie wiem ile z was kojarzy te wspaniałe urządzenia. Ja swoje do dzisiaj trzymam na pamiątkę. I myślę nad zakupem sportowych słuchawek gdzie muzykę ,,odpala" się z karty czyli do słuchania muzyki wystarczą same słuchawki. Znowu będę mogła tańczyć ot tak po domu. A godzina tańca to od 280 do 350 kcal


Bieganie 

Co jak co ale bieganie staje się coraz modniejsze. A przy tym i robi się kosztowne. Same buty do biegania to już kilka stówek, a to dopiero początek. I choć ten sport sam w sobie wydaje się łatwy to na takim wydawaniu się kończy. Osobiście za bieganiem nie przepadam. Robiłam do niego kilka podejść i raz że już po kilku minutach byłam wykończona to dwa nie sprawiało mi to żadnej przyjemności. Może, a raczej na pewno źle się do tego zabierałam jednak póki co nie ciągnie mnie z powrotem do biegania. 


Dlatego dałam sobie z tym sportem spokój bo są inne, które sprawiają mi przyjemność. Jednak jak by nie patrzeć przy bieganiu możemy spalić najwięcej kalorii bo od 450 do 750 w godzinę, a to naprawdę robi wrażenie. Biegając poprawiamy wydolność płuc i serca. Jednak to tego sportu należy się dobrze przygotować bo łatwo przeforsować organizm i nabawić się urazów. 


Siłownia

Nie wiem czy to będzie wielkie faux pas jak się przyznam że nigdy na siłowni nie byłam ale taka jest prawda. To znaczy byłam kiedyś obejrzeć sobie jedną siłownię ale koniec końców nigdy nie chodziłam tam ćwiczyć. Czemu ? Sprawa jest banalnie prosta rozchodzi się o odległość, do najbliższej mam 20 km, a to trochę za daleko jak dla mnie. Tu u siebie mogę uprawiać inne sporty bez konieczności pokonywania takich odległości. Choć przyznaję też że mimo wszystko siłownia mnie kusi :)



Wybierając się na siłownię warto pamiętać o tym że jest tam taki człowiek jak trener, który ma nam pomóc w doborze ćwiczeń jak i maszyn w zależności od tego jaki jest stopień naszej kondycji oraz jakie efekty chcemy osiągnąć. Godzina ćwiczeń na siłowni to spalonych 400 - 500 kcal 
Ćwicząc kształtujemy sylwetkę oraz pracujemy nad mięśniami. Jeśli więc zależy nam na wypracowaniu sobie świetnej figury i tej tak zwanej rzeźby to siłownia jest do tego miejscem idealny. 



Spacer 

Jak dla mnie to łagodniejsza wersja biegania :) I to taka którą bardzo lubię. Spaceruję niemal codziennie. Bardzo lubię chodzić i chodzę całkiem sporo. Fakt nie jest to sport, który przyniesie naszej figurze jakieś spektakularne efekty bo i kalorii się tu za dużo nie spala gdyż tylko około 200 kcal podczas godzinnego spaceru. Jednak nie tylko o spalanie kalorii w ruszaniu się i aktywności fizycznej chodzi. Ważne jest po prostu aby zrobić coś dobrego dla swojego ciała. Tutaj nawet spacer wystarczy.


Na koniec jedna bardzo ważna informacja jeśli zależy ci na jak najlepszej poprawie formy i figury to pamiętaj o urozmaiceniu ćwiczeń. Najlepiej jeśli codziennie uprawiamy inny rodzaj aktywności fizycznej. Dodam jeszcze tylko, że uprawiając sport zmniejszamy ryzyko wielu chorób jak chociażby chorób serca czy cukrzycy typu 2, nie wspominając już o chorobach związanych z nadmierną wagą.
Jeśli ruszamy się na świeżym powietrzu to dotleniamy organizm i lepiej sypiamy. A lepiej sypiając lepiej wyglądamy, poprawiamy też sobie nastrój oraz sprawność umysłu. Aktywność fizyczna poprawia jakość naszego zdrowia i samopoczucia. Nie bez powodu aktywni żyją dłużej. Więc do dzieła, a raczej do ruchu :) 






środa, 2 kwietnia 2014

środa, 2 kwietnia 2014
Szycie legginsów jest całkiem proste i w dodatku szybkie. Te szyłam dla swojej córci przy wykorzystaniu męskiego t-shirta. Lubię taki recykling gdy nadaje się nowe życie staremu.
Dzieci jak wiadomo szybko rosną, a tym sposobem mam ubranie dla córki, które nic nie kosztuje. 
Do uszycia legginsów potrzeba tkaniny, maszyny, igły, nici, gumki, nożyczek, chęci i trochę czasu. Na oko tak z godzinkę.



Jak wspominałam do uszycia legginsów użyłam męskie bawełniany t-shirt, który znudził się już mężowi i jak wiele takich rzeczy trafił do mojej szafy szyciowej czyli miejsca gdzie trzymam wszelkie tkaniny.
Niestety zanim pomyślałam że mogę zrobić ten tutorial dla Was to pierwszą cześć zdążyłam już wyciąć z materiału dlatego brakuje tu jednego zdjęcia z samego początku. 

Najprościej pod wykrój dla nowych legginsów jest wziąć jakieś inne legginsy. Mogą być za małe, wtedy dajemy po prostu większy zapas. I tak wywijamy leggisny i przykładamy je do tkaniny tak jak na zdjęciu poniżej. Przy czym musimy pamiętać że tkanina musi być złożona na pół, a spodnie które służą nam za wykrój wywijamy najpierw na część przednią (której nie ma na zdjęciu), a potem na część tylnią. Przy wycinani tkaniny pamiętamy o zapasie na szwy. 






Na powyższym zdjęciu widać wyraźnie różnicę gdzie jest wycięta część przednia legginsów (wykrój z lewej strony), a gdzie część tylna (wykrój z prawej strony ) Ogólnie rzecz biorąc część tylna charakteryzuje się większym (nie wiem jak to nazwać) szpicem w rejonach kroku, który jest odpowiedzialny na dobre układanie się legginsów na ciele. 



Wycięte nogawki składamy razem ze sobą, żeby sprawdzić czy wszystko mamy dobrze wycięte.
Następnie układamy przednią i tylną część leginsów zewnętrzną stroną do środka. Zaraz nastąpi zszywanie ich ze sobą


Maszynę ustawiamy na ścieg gęsty zygzak i zszywamy ze sobą część przednią ale tylko od pasa do kroku, a potem tak samo część tylną też tylko od pasa do kroku. 






Tak to powinno wyglądać gdy skończymy. 

Następnie składamy legginsy ze sobą zewnętrzną częścią do środka i będziemy zszywać ze sobą nogawki. Ale najpierw zszywamy zewnętrzną część nogawek. 




Potem bierzemy się za zszywanie wewnętrznej części nogawki oraz za szycie w kroku. Zszyte legginsy wywracamy na prawą stronę. I większą część pracy mamy za sobą. Ja nie musiałam przeszywać dołu nogawek bo korzystałam z t-shirta więc to wykończenie już mi odpadało. 





Teraz zostaje nam jeszcze wszycie gumki w pasie. W tym celu wywijamy do wewnątrz tkaninę na szerokość kilku cm. I przeszywamy ją ściegiem prostym. Jednak trzeba pamiętać o zostawieniu małego otworu, tak na szerokość palca żeby można było swobodnie przeciągnąć gumkę. 





Na jednym końcu gumki wpinamy agrawkę i przeciągamy ją przez tunel. Po czym składamy ze sobą dwa końce gumki i przeszywamy je na maszynie. Tu trzeba uważać żeby gumka się gdzieś nie przekręciła bo będziemy musieli poprawiać żeby gumka nie przeszkadzała w użytkowaniu.
Jak już mamy gumkę zszytą to zostaje nam zaszyć ten mały otwór który został po wciąganiu gumki.
Tutaj trzeba uważać żeby czasem nie przeszyć po gumce. I to by było na tyle. Legginsy są gotowe.




A tak się prezentują na właścicielce.